Jeż i inni

Widać to szczególnie wyraźnie, gdy zestawi się Jeża z jego współcześnikami krajowymi, jak Adam Pług, Wołody Skiba lub „Autor Kłopotów starego komendanta”. Pierwszy, Antoni Pietkiewicz, bo takie było nazwisko Pługa, w wierszu i prozie kontynuował tradycje gawędziarskie swych współpowietników, Syrokomli i Chodźki. Władysław Sabowski, literacko znany jako Wołody Skiba, uczestnik powstania styczniowego i emigrant po jego stłumieniu, powróciwszy do Warszawy, ogłosił kilkanaście powieści, z których jedynie Nad poziomy, świetna gawęda z życia szkolnego, ma widoki trwałości.

Albert Wilczyński wreszcie, który zdobył uznanie gawędą Kłopoty starego komendanta, utrzymaną w tonie Ramot i ramotek A. Wilkońskiego, wydał na stare lata mnóstwo powieści, które z miejsca uległy zapomnieniu. Zapomnieniu niekoniecznie słusznemu. Epigonowie gawędy romantycznej w prozie znajdą prędzej czy później swego odkrywcę, który wysoko oceni ich zasługi w dziedzinie drobnorealistycznego odtwarzania życia, zasługi literackich historyków dawnego obyczaju. Co to znaczy, zilustrować można na przykładzie powieści Wilczyńskiego.

Pisarze romantyczni aureolą wielkości otoczyli żołnierza narodowego, ukazując go w chwilach uniesienia bojowego, w momentach tryumfów i klęski.